piątek, 14 lutego 2014

Chapter6

*Oczami Harry'ego*
Całe dwa tygodnie odwiedzałem Nat,a dzisiaj nadszedł ten dzień Walentynki...Poszedłem do sali mojej miłości w ręku trzymając bukiet róż.O dziwo jej łóżko było puste,ładnie zaścielone...W moich oczach pojawiły się łzy.Pobiegłem do dyżurki lekarzy i zapytałem 
-Przepraszam...C-co się stało z dziewczyną z sali 196?-mój głos drżał ze zdenerwowania
-[***]-lekarze nic nie odpowiedzieli,a po chwili wyszli z pomieszczenia
  Pobiegłem za nimi ale niczego się nie dowiedziałem.Poszedłem do tej sali...Gdzie ona leżała przez ostatnie dwa tygodnie.Uklęknąłem przy łóżku i zacząłem płakać.Nagle poczułem delikatną rękę.Odwróciłem się i zobaczyłem ją...Zamarłem w bez ruchu
-Ja tutaj stoję,a ty nic...Chyba się fochnę-zażartowała słodko się uśmiechając
-Nie wierzę,że to ty...-podniosłem się powoli do niej podchodząc
-A jednak...Podejdź,nie bój się...-wyciągnęła rękę
  Podszedłem i przytuliłem ją
-Jejku,nie wiesz jak mnie wystraszyłaś kiedy Cię tu nie było...-lekko cmoknąłem ją w czoło
 Nie opierała się...Posłała mi uśmiech
-Wiesz...Postanowiłam Ci zrobić niespodziankę...
-Ale byłaś w śpiączce..I...-uciszyła mnie pocałunkiem
-Tak ale jakoś tak o 3 w nocy mnie wybudzili czy coś w tym stylu...-wzruszyła ramionami...
*Oczami Alice*
Około 3 w nocy obudził mnie telefon.Okazało się,że udało się wybudzić Nat!Ustaliłam z lekarką,że rano przyjadę do siostry z jej ubraniami oraz ogółem po nią.Tak naprawdę to nie miałam czasu na to ponieważ Niall zaprosił mnie na randkę.Tak właśnie Niall i ja oficjalnie jesteśmy parą!Ale wracając do...
  Rano wstałam i ubrałam coś co miało dużą torbę,a włosy tylko rozczesałam.Zeszłam na dół gdzie siedzieli smutni rodzice.Smutni bo jeszcze nie wiedzieli,że Nat się wybudziła.Podeszłam do lodówki jak nigdy nic i wyjęłam sok
-Jak się spało?-zapytała mama pociągając nosem
-Aaa..Dobrze tylko w nocy obudził mnie telefon ze szpitala i...-przerwałam dla efektu
-I co?!-zniecierpliwił się tata
-I...Wybudziła się!!!-rzuciłam się na rozradowanych rodziców 
-O matko!No to na co czekamy trzeba jechać!-mama chwyciła kluczyki od samochodu
-Ja do niej jadę spokojnie,a wy tutaj poczekajcie-uspokoiłam ich ruchem ręki
-Ok ale wracajcie szybko ale nie za żeby nic się nie stało!-usłyszałam na odchodnym 
  Weszłam do mojego auta i ruszyłam do szpitala.W sali zastałam siedzącą na łóżku Nat
-Hej siostrzyczko jak ja Cię dawno nie widziałam!-rzuciła mi się na szyję
-Ja widziałam Cię co dziennie tylko śpiącą-przytuliłam ją,a po naszych policzkach płynęły łzy.Obie się wzruszyłyśmy i tyle.
-Dobra ubieraj się i jedziemy!-podałam jej ciuchy 
-Nie ma mowy!Ja chcę zrobić niespodziankę Harry'emu!-odskoczyła ode mnie
-A co ja powiem rodzicom?-zasmuciłam się
-Zadzwonimy do nich teraz!-wyjęła telefon i wybrała numer mamy
-Halo?-rodzicielka była miło zaskoczona
-Hej mamo tutaj Natalie.Chciałam powiedzieć,że wrócę do domu później bo chcę się jeszcze tutaj spotkać z Harry'm
-Ok do zobaczenia później skarbie!Aha i nie wiesz jak my za tobą tęskniliśmy!-mama już się chyba uspokoiła 
-Wiem mamuś,dobra kończę pa!-rozłączyła się po czym chwyciła ubrania i poszła z nimi do łazienki
  Wyszła ubrana i uczesana w kłosa.Uśmiechnęła się po czym objaśniła mi swój plan,który polegał na tym aby Hazza na początku pomyślał,że Nat nie żyje,a potem ona wchodzi i wyjaśnia mu wszystko.Poczynając od tego dlaczego uciekła,a kończąc dlaczego mdlała. 
*Oczami Harry'ego*
-Nat ale wytłumacz mi dlaczego uciekłaś...-głos mi się łamał przez nadmiar emocji 
-Wystraszyłam się i tyle...-w jej oczach stanęły łzy
-A to mdlenie...?-zapytałem
-Bo ja...
*Oczami Alice*
Randka z Niall'em była wspaniała!Wszędzie płatki róż,świece i to właśnie wystarczyło by stworzyć romantyczny klimat.Co róż pocałunki ale fotografów nie zabrakło.No dobra od początku...
 Ubrałam się,umalowałam i uczesałam tak.Wyszłam przed dom gdzie stało czarne Bmw,a obok niego Niall,w którego oczach widać było stres.Podeszłam do niego i lekko pocałowałam 
-Hej Alice cudnie wyglądasz cudownie-uśmiechnął się słodko
-Dziękuję ty też Niall
-To co wsiadamy-otworzył drzwi samochodu i wpuścił mnie do środka.Odjechaliśmy z uśmiechami na twarzach.Tak mniej-więcej wyglądały moje Walentynki..
_________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba :) Trzyma chociaż trochę w napięciu? :)

niedziela, 2 lutego 2014

Chapter5

*Oczami Natalie*
Obudziłam się otulona w białą hotelową pościel.Rozejrzałam się dokładnie i spostrzegłam,że po pokoju,w którym się znajdowałam porozrzucane były ubrania.Od koszuli,marynarki,spodni,butów i reszty(co miało znaczyć iż tutaj był też mężczyzna)była tam też moja sukienka,buty,biżuteria i bielizna.Zakręciło mi się w głowie i opadłam na poduszkę.Moja ręka uderzyła o coś.Przestraszona spojrzałam w tamtym kierunku.Okazało się iż obok mnie leżał już 20 letni Harry.Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam pod kołdrę.Brak czegokolwiek!Poczułam ciecz spływającą po moich policzkach...Szloch był dość głośny i obudził Styles'a
-Witaj Księżniczko...-przeciągnął się
Milczałam zakrywając rękoma twarz
-Co nic nie mówisz?-przybliżył się do mnie 
-Nie_Nie zbliżaj się...-w moim gardle powstała wielka gula
-Czemu?-spojrzał na mnie
-Ja rozumiem,że byłam pijana ale nie wierzę,że Ty byłeś...-moje oczy się zaszkliły
-A_ale Nat kochanie przecież nic się nie stało...-przyłożył dłoń do mojego policzka
-Nie tylko k***a się kochaliśmy!!!-wyszłam z pod kołdry łapiąc szybko to co nawinęło mi się pod rękę(czyli koszulę Styles'a i moje majtki)
  Chłopak patrzył na mnie chwilę
-Czemu taka jesteś?-zapytał
-"Taka"czyli jaka?!-nie wiedziałam o co mu chodzi
-Jeszcze wczoraj byłaś inna taka...Miła...
-Ale mam powody i nie będę miła!!!-poczułam,że świat znów mi wiruje i upadłam na ziemię 
  Chłopak szybko wyszedł spod kołdry i podbiegł do mnie
*Oczami Hazzy*
Nie rozumiałem o co jej chodzi...Przecież nic się nie stało...Poza tym jeśli oboje się kochamy to nic złego nie zrobiliśmy.Kiedy Nat odeszła ode mnie kawałek straciła przytomność.Polałem jej twarz wodą,a po chwili otworzyła oczy
-N_nie dotykaj mnie!!!-wystraszona odskoczyła ode mnie-Ja wiem...Sądzisz,że nic złego nie zrobiliśmy ale ja jeszcze nie chciałam tego zrobić...-zalała się łzami
-Księżniczko ale...-zabrakło mi słów
-No właśnie...Po_powinniśmy o tym zapomnieć i...Zapomnieć o sobie...-weszła do łazienki,a po chwili wyszła ubrana w swoją sukienkę z imprezy.Właśnie wtedy dotarło do mnie,że moja miłość postanowiła o wszystkim zapomnieć
*W tym samym czasie,Oczami Alice*
Obudziłam się w hotelowym pokoju.No tak po imprezie każdy dostał z kimś pokój w hotelu,w którym była impra.Na kanapie leżał Niall .Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego delikatnie składając na jego ustach pocałunek
-Hej Księżniczko...-przeciągnął się
-Witaj Książę...-usiadłam mu na kolanach
  Tuliliśmy się aż zadzwonił mój telefon "Siostrzyczka♥"

-Halo?-odebrałam 
-Hej Alice jest gdzieś tam obok Ciebie Nat?-zapytał Harry ale zaraz to jest numer Nat
-Nie,nie ma jej ale czekaj czemu jej szukasz i czemu dzwonisz z jej telefonu?!-zastanawiałam się
-Wyszła ode mnie z pokoju i myślałem,że jest u Ciebie...-szepnął
-Spokojnie zaraz wstaniemy i pójdziemy jej szukać!-powiedziałam po czym rozłączyłam się.
*Oczami Hazzy*
Nie ma jej u Alice ale nie mogła pójść za daleko!Jestem załamany!A co jeśli ona na serio zapomni o tym co się stało i o mnie?!O nas...Ja na serio ją kocham!
 *Oczami Alice*
Wyszłam z hotelu wraz z Niall'em.Rozglądałam się i szukałam jej wzrokiem.Po godzinie zrezygnowana szłam do domu.Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk syreny karetki,a w oczy rzuciły się błyszczące koraliki z bransoletki.Moja Nat też taką miała...Pamiętam jak na każde nasze urodziny dostawała ode mnie i rodziców zawieszki do tego rodzaju bransoletki.Zaciekawiona podeszłam bliżej...Na ulicy leżała...Leżała...Natalie...Moje oczy zalała fala łez...Moja siostra leżała cała we krwi,a w okół niej mnóstwo sanitariuszy,którzy próbują uratować jej życie.
-Chłopaki jest puls!Bierzemy ją do karetki!-jeden z mężczyzn krzyknął
-Prz_przepraszam to moja siostra mogę z nią jechać?-zaczęłam ryczeć
-Oczywiście.Jeśli chcesz to poinformuj resztę rodziny-ratownik zaprowadził mnie do karetki,a jedyna rzecz,którą powiedziałam do Niall'a to "Powiedz chłopakom!Proszę..."-potem zniknął mi z oczu.Po prześwietleniu i innych badaniach okazało się,że Nat jest w śpiączce...Nie wierzyłam w to ale niestety taka była rzeczywistość.Do sali weszli
chłopcy.Harry'emu w oczach stanęły łzy
*Oczami Hazzy*
"Nie wierzę...To przeze mnie!Jak mogłem na to pozwolić?!A co jeśli ona się nigdy nie wybudzi?!Jestem debilem!"-w mojej głowie takich myśli było pełno,a po policzkach spływały łzy.                                    __________________________________  Od autorki:Mniej-więcej to co planowałam.Mam nadzieję,że się podoba :) Jutro dalsze losy.<3

sobota, 1 lutego 2014

Chapter4

                                                           Włącz to...
*Oczami Alice*
Wstałyśmy dość wcześnie bo o 5 rano!!!A właściwie to Nat zwlokła mnie z mojego cieplutkiego,milusiego łóżeczka!A więc...
Wyszłam z niego nie wierząc,że wstałam tak wcześnie i ziewając podeszłam do mojej siostry
-Alice może łaskawie poszukałabyś sobie jakiejś ładnej sukienki,a nie tylko stoisz i patrzysz!-Natalie oburzyła się i wciągnęła mnie do gigantycznej garderoby gdzie było mnóstwo sukienek,bluzek,spodni,spódniczek i butów(biżuteria i torebki też były).
  Od razu przystanęłyśmy przy wieszaku z sukienkami,butami i dodatkami w kolorze białym i czarnym
-Stań tutaj,a ja zaraz zmajstruję ci coś cudownego!-klasnęła w ręce i zaczęła ubierać manekina w ciuchy,które całkiem nieźle się komponowały.Po około 15 męczących minutach uradowana Nat kazała mi przymierzyć bajeczną sukienkę.Posłusznie ją przemierzyłam i wyszłam do siostry,która już była ubrana w zwiewną sukienkę.Obie się uśmiechnęłyśmy i wyszłyśmy z garderoby by zaraz potem wejść do łazienki gdzie robiłyśmy przymiarki fryzur.Pomalowałyśmy już paznokcie i poszłyśmy do pokoju by nałożyć sukienki na manekiny aby w razie czego zrobić kilka poprawek.Dochodziła 9,a my o dziwo pełne wigoru zeszłyśmy do kuchni by zjeść pożywne śniadanie.Ja zrobiłam sobie chrupki z mlekiem,a Nat musli.Nagłe wibracje telefonu oznaczały iż dostałam SMSa.Spojrzałam na wyświetlacz "Niall"!

 Rozradowana powiadomiłam Nat o tym,że 2/5 1D czyli Niall i Harry zaraz przyjadą i tak szybko jak ona pobiegłam do pokoju.Znalazłam to,a Nat to tyle,że torebki zostawiłyśmy na naszych łóżkach.Jeszcze pozostały włosy i makijaż,a do przyjazdu chłopaków pozostało z 5 minut!Wtedy nie pozostało nam nic innego jak tylko podkreślić oczy kredką i przejechać lekko po ustach błyszczykiem.Moje rozjaśnione włosy zostawiłam rozpuszczone(tylko je rozczesałam),a Natalie zrobiła kitkę na bok.Ostatnie przejrzenie się w lusterku i mogłyśmy wyjść z łazienki do salonu gdzie siedzieli już chłopcy.Nawet nie wiem,która z nas przełknęła głośno ślinę powodując,że chłopcy spojrzeli na nas.
-Hej...-tylko tyle potrafiłyśmy wydukać 
-Cześć!Usiądźcie...-Niall poklepał miejsce obok,a Styles swoje kolana powleczone w czarne lekko już podarte spodnie
Poczułam jak Nat puka mnie w ramie po czym szepcze "Na trzy-czte-ry krzyczymy-Wszystkiego Naj Harry!Rozumiesz?"-pokiwałam głową i na znak Nat krzyknęłam wraz z nią
-Wszystkiego Naj Harry!!!-chłopak był mile zaskoczony no nie powiem...
Po naszym wybuchu życzeń usiedliśmy,no tak jakby ja stałam bo zabrakło dla mnie miejsca
-Ej Alice nie możesz tutaj tak stać!Chcesz usiąść mi na...Kolanach?-zapytał cicho Horan,a ja w odpowiedzi umiejscowiłam się na no właśnie kolanach blondyna.
Oboje się uśmiechaliśmy i gadaliśmy o wszystkim.Nie liczyła się Nat,która jak mi się wydaję prowadziła Styles'a do kuchni,nie liczyło się zupełnie nic!Tylko ja,Niall i jego piękne niebieskie oczka.Ale zaraz on coś cały czas mówi!Ups...
-...no i mam dla Ciebie sukienkę-uśmiechnął się
-Ale Niall ja nic od Ciebie nie chcę!-opierałam się
-No ale chociaż ją zobacz!-trwał przy swoim blondyn
-Ok ale od ciuchów tutaj jest Nat-pociągnęłam go do kuchni by poprosić moją siostrę o co najmniej jakieś zmiany z tamtej kiecki na tą co dostałam od Niall'a.
  Kiedy weszliśmy Natalie siedziała na blacie,a Harry robił coś przy kuchence
-Nat przepraszam,że Ci przerywam to co tam robisz ale Niall kupił mi sukienkę i no...Mogła byś no wiesz zrobić nowy zestawik?-zapytałam nieśmiało widząc wzrok mojej siostry
-Eh...Ok...Poczekaj Harry!-uśmiechnęła się do niego i poszła z nami do garderoby
-No Niall pokaż tą kieckę!-zarządziła moja kopia
  Horan wyciągnął z torebki pudełko,a z pudełka czarną sukienkę.Nat chwilę główkowała,a po chwili pokazała nam nowy i stylowy zestaw
-No ok.Mam nadzieję,że się podoba,a jeśli się nie obrazisz ja wezmę tamtą wcześniejszą kieckę!-powiedziała co wiedziała i zniknęła za drzwiami.Słychać jedynie było jak nasze schody skrzypią pod jej ciężarem.Patrzyłam chwilę na kreację po czym...
-Dziękuję Niall!!!Ona jest śliczna!!!-rzuciłam się chłopakowi na szyję
-Nie ma za co!Mam małe pytanko...-spojrzał na mnie
-Tak?-moje oczy świeciły szczęściem
-Pójdziesz ze mną na ra...randkę?-zapytał tak cicho,że prawie go nie usłyszałam
-Z wielką chęcią panie Horan-cmoknęłam go w policzek,który po chwili oblał się rumieńcem.
  Usłyszeliśmy jak do domu ktoś wchodzi więc zeszliśmy na dół gdzie okazało się,że przyszła Perrie(dziewczyna/narzeczona Zayn'a),Eleanor(dziewczyna Louis'a) oraz Sophie(dziewczyna Liam'a)  
-Hej Wam!My przyszłyśmy pomóc w przyszykowaniach!-przywitała się Pezz po czym uściskała nas obie(tak samo zrobiły pozostałe dziewczyny)
-Hej.Ja jestem Alice,a to moja siostra Natalie-przedstawiłam nas po czym zaprowadziłam wszystkie zgromadzone do garderoby
-Łaaaał...-Sophie wpadła w podziw
-Dzięki ale to tylko początek!-Nat prowadziła dalej.
 Kiedy wszystko zostało zobaczone zaczęłyśmy pokazywać jakie stylizacje wybrałyśmy,a one pokazały nam co znalazły sobie.Mijały godziny,a my gadałyśmy,gadałyśmy i jeszcze raz gadałyśmy.Wybiła godzina 17,a my wszystkie jak oparzone zaczęłyśmy się przebierać.Nie muszę mówić co zostało założone więc powiem,że Nat zrezygnowała ze swojej wcześniejszej stylizacji,a wzięła moją.Po przebraniu każda z nas zaczęła się malować.I tak zleciały prawie dwie godziny.Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi,a w nich stała cała plejada czyli Niall,Harry(kiedy oni wyszli?!),Zayn,Louis i Liam ubrani w garniaki.Przed domem stała limuzyna koloru czarnego.Delikatny uśmiech,głęboki wdech i powoli ruszyłyśmy do naszych dzisiejszych towarzyszy.Zastanawiam się jak tak szybko Nat i Harry się zaprzyjaźnili?!Ale ok...
*Oczami Natalie*
Cały czas myślałam,że Harry mnie nie lubił ale myliłam się bo na serio to on mnie bardzo lubi.Z resztą tak samo jak ja jego...
Kiedy wsiedliśmy do limuzyny uśmiech nie schodził mi z twarzy,a motylki,których tak naprawdę nigdy nie miałam wariowały w moim żołądku.Widać,że Alice i Niall mają się ku sobie więc nic tylko gadają i trzymają się za ręce,tak samo reszta!Tylko ja i sam nasz solenizant patrzyliśmy się w szyby od auta.Postanowiłam rozpocząć rozmowę
-Więc Harry to już 20 lat...Nie dałabym Ci...-ugryzłam się w język "Nie dałabym Ci..."-mogło znaczyć "Wyglądasz na starszego" lub "Wyglądasz na młodszego"ale nie chciałam żeby się obraził.Ale zaraz on coś mówi!
-...No i rozumiesz.Co nie?-uśmiechnęłam się i lekko potrząsnęłam głową na znak,że rozumiem.Chłopak zaśmiał się 
-Nie słuchałaś mnie Natalie!-jego śmiech nie ucichł nawet na minutę,a po chwili i ja zaczęłam się z tego śmiać
-Ja przepraszam...Zamyśliłam się...-moje policzki oblał od zawsze znienawidzony czerwony
-Nie szkodzi-uśmiechnął się-Masz ochotę spędzić ze mną tę noc?-zapytał po chwili patrząc na mnie swoimi magnetyzującymi,zielonymi jak szafiry oczami
-Ja-jasne...-zająknęłam się i posłałam mu uśmiech
  Myślę,że on naprawdę mnie lubi!!!Yay!!! 
*Narrator*
Impreza się zaczęła Natalie lekko chwyciła Harry'ego za rękę aby nie zgubić ani go ani się w tłumie tańczących ludzi,lecz po chwili i on i ona zaczęli razem tańczyć gdyż z głośników wypłynęła wolna piosenka.Natomiast Alice siedziała z Niall'em przy barze i delikatnie przybliżała swoje usta do jego ust.Chłopcy wiedzieli,że bliźniaczki zawróciły im w głowach.Bo przecież tak to...Niall nie całowałby się teraz z Alice,a Harry nie tańczyłby z Nat na samym środku parkietu i nie tuliłby jej do swojej klatki piersiowej.Choć nikt nie wiedział jak ta noc się skończy każdy był uśmiechnięty.
*Oczami Hazzy*
-A teraz czas na tort!-krzyknął lekko już podpity Tommo(Louis)
  Do sali wjechał gigantyczny,kilka piętrowy,przekładany pysznym(tak sądzę)kremem.Podszedłem do niego i kroiłem kawałek po kawałku dla około 100 gości.Pomagała mi Nat...Bardzo mi się spodobała więc poprosiłem ją aby towarzyszyła mi podczas mojej imprezy urodzinowej.Po torcie i toaście na moją cześć wszyscy powrócili do tańczenia,a ja i Nat do "gadania".Wiedziałem,że ona jest już leciutko pijana,ja z resztą też i nie wiedzieliśmy co robimy...Zaczęliśmy się całować,a potem urwał mi się film...Teraz wiem,że posunęliśmy się za daleko...
___________________________________________________________________
Od autorki:Jejku najdłuższy rozdział jaki pisałam(jak na razie)mam nadzieję,że nie wyszedł aż tak źle.Jutro dodam co się stało i ogólnie to co tam na tej imprezie się działo.
P.S.Lubię pisać z perspektywy wszystkich,a blog ma dwie bohaterki nie jedną!Dlatego staram się aby wydarzenia były u obu dziewczyn.