czwartek, 30 stycznia 2014

Chapter2

 Dzisiejszy początek dnia wydawał mi się trochę dziwny...A więc...
Nat krzątała się po całym pokoju już o 7:30,"Ja pierdole!"-pomyślałam i delikatnie zaczęłam się podnosić z mojego ciepłego łóżka.Usiadłam na krześle przy biurku i czekałam aż moja siostra się zorientuje,że już wstałam.Po chwili Nat odwróciła się i z leciutkim uśmieszkiem powiedziała przystając obok mnie
-Och Alice ja nie chciałam Cię obudzić...Przepraszam!-przytuliła mnie i wyczekiwała mojej odpowiedzi
-Nie no spoko,a tak właściwie to kiedy wstałaś?-zaciekawiona spojrzałam na nią
-Hm...Tak nie patrząc na zegarek koło 5 lub 6...-przewróciła teatralnie oczami i powróciła do grzebania w szafie-Chcesz to pomogę Ci coś znaleźć!-powiedziała nie wyjmując głowy z wnętrza 
  Chwilę myślałam jakby ona mnie ubrała.Wyobraziłam sobie jakąś ładną sukienkę(choć ja zazwyczaj takich rzeczy nie noszę ale dla spotkania z Niall'em ubiorę nawet kieckę).Ale wracając do rzeczy...Nat rzeczywiście znalazła mi kieckę ale do tego dała mi...Kapelusz!
-I jak?-zapytała szczęśliwa
Mój wzrok mówił sam za siebie
-Ale co Ci się nie podoba?!Przecież zawsze masz coś na głowie więc co to za różnica czy to kapelusz czy czapka
-Dla mnie wielka!-oburzona wstałam z krzesła
  Moja siostra zareagowała szybko i po chwili znów na nim siedziałam

-No pomyśl jak Niall zareaguje na takie...Poświęcenie z twojej strony...Od razu będzie twój...-ta to ma dar przekonywania!No tak przez lata w taki sposób dostawała wszystko czego chciała...Od ciuchów aż po chłopaków,którzy tylko czekali na jej choćby najmniejsze słodkie słówko.Ja nigdy taka nie byłam i nigdy nie miałam...No...No chłopaka nie miałam!!!
  Ale wracając do kapelusza...
Ja tym razem z rozmarzonym uśmiechem pokiwałam przecząco głową
-Nie...To się nie uda...Szukaj czegoś innego-strzepnęłam z siebie resztki rozmarzenia i szybko wróciłam do siebie.Natalie przewróciła oczami i z powrotem zajrzała do szafy.
 Chwilę przyglądałam się swojemu odbiciu i myślałam czemu ona miała tylu chłopaków,a ja ani jednego?Przecież obie mamy słodkie buźki tylko...Jej charakter przyciąga,a mój odpycha chłopaków...Nagłe pstryknięcie przed oczami i znów wracam na ziemię
-Al no hallo!!!-potrząsnęłam głową i spojrzałam w kierunku siostry,która układała na łóżku sukienkę bardziej w jej stylu.Oczy mi się powiększyły,a usta rozdziawiły 
-Z tą sukienką i moją pomocą przy makijażu będziesz wyglądać cudnie!-zakrzyknęła Nat
Nie wierzyłam w jej słowa.Ja miałam założyć taki strój!
-A ty?-zapytałam nadal nie mogąc się napatrzyć na kreację
-Ja zakładam to!-położyła na drugim łóżku bardziej delikatną w kolory sukienkę
-A jak zmarzniemy?-dopytywałam się bo tak szczerze to sukienek też nigdy nie nosiłam
-Założymy rajtuzy Sis!-przytuliła mnie-Oj to będzie nie zapomniany wieczór!-klasnęła w ręce i usiadła na drugim prześle.Postanowiłam się umówić z Niall'em

Mogłyśmy założyć sukienki.Ale jedyne co mnie zastanawiało to to na co mielibyśmy iść...
                                             ***
Była godzina 13:09 i 56,57,58,59 o 13:10 i kilka sekund po,a ja jak szalona wpychałam sobie paluszki do buzi.Mama myślała nawet czy by mnie do psychiatry nie wysłać ale no przecież ja na głowę chora nie byłam,nie jestem i nie będę!A wracając do całej tej sytuacji...
  Nat siedziała przed lustrem i poprawiała makijaż,Anabel kradła nam nasze żelki,a rodzice jak to rodzice siedzieli w kuchni i gadali na różne tematy.Każdy zachowywał się normalnie ale ja nie!To nie było dla mnie łatwe się nie denerwować!Przecież miałam się spotkać z Niall'em-chłopakiem,którego na serio lubiłam!
Następną część poznacie jutro!Bye<333     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz